Potężny stadion. Miliony widzów przed telewizorami, ale też i niemała widownia na miejscu. Jeszcze przed chwilą panował ogólny chaos, ludzie rozmawiali, śmiali się, muzyka grała, dzieciaki biegały po trybunach. Impreza plenerowa, jakich sporo. Dla radości, ku pokrzepieniu serc, dla ludu. Teraz nastała cisza. Siłacze wyszli na scenę. Dziesięciu potężnych mężczyzn. Każdy mięsień na ich ciałach jest dokładnie wyrzeźbiony, widoczny nawet z daleka. Telebimy pokazują zbliżenia na wspaniałe sylwetki kulturystów. Krople potu są śladem po przeprowadzonej przed chwilą rozgrzewce. Włosy zwilżone wodą układają się w delikatne fale. Oczy skupione, wyrównywane oddechy.
Jeszcze ostatnie wyrzuty rąk i nóg w celu rozluźnienia przed nieludzkim wysiłkiem… Sprzęt już na nich czeka. Dumne sztangi leżą niby prześmiewczo, jakby były świadome swego ciężaru. Jakby były żywymi stworzeniami, którym przyszło zmierzyć się z człowiekiem. Pewne łatwej wygranej. Cisza wokół jest koszmarnie nienaturalna! Słychać trzepotanie serc i przyspieszone oddechy podekscytowanej publiki. Przedstawienie czas zacząć! Podeszli – gryfy poszły w górę! Żyły prężące się pod natłuszczoną skórą są znakiem najwyższego wysiłku. Napięte ścięgna i mięśnie pracują na radość dla tłumu! W talku ubrudzone dłonie zaciskają się na gryfach kurczowo, jakby co najmniej zależał od nich los świata. Siłacze na swoich mięśniach utrzymują cały glob! Takie wizje czasami umilają mi wieczorno-nocną ciszę, jeśli w mieście można mówić o ciszy… Chociaż mieszkając tutaj przez kilka lat, naprawdę przestaje się słyszeć cały ten hałas. Jakieś filtry zakładają się na świadomość.
Gryfy do ćwiczeń
Powiązane Wpisy
Zostaw komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.